Wczoraj , czyli w sobotę pożegnałam na zawsze mojego ukochanego kundelka . Był z nami przeszło 13 lat . Ostatnio chorował i nie był już tak wesoły jak kiedyś , ale bardzo nam go brakuje! Nie ma merdającego ogona przy powitaniu , nikt mnie rano nie obudził o 6 , żeby wyjść na krótki poranny spacerek .Jest mi smutno ,więc nie napiszę nic więcej.....
i kto będzie spał na łóżku?
albo tarasował przejście?
błagalnym wzrokiem śledził każdy kęs?
a kto będzie na zdjęciach jako dodatek?
 |
tu wystaje tylko mordka
|
a jak chcieliśmy jemu zrobić zdjęcie ,to uciekał: